Benedictine D.O.M.

Oto jeden z najczęściej podrabianych likierów na Świecie, do procederu tego dochodziło tak często, że w pałacyku wzniesionym na terenie posiadłości mnichów umieszczono … muzeum jego bardziej lub mniej udanych podróbek. Wszystko zaś rozpoczęło się około pół tysiąca lat temu, kiedy to do opactwa Benedyktynów założonego około roku tysięcznego w nadmorskim Fecamp, w Normandii przybył w 1510 roku mnich Dom Bernardo Vincelli, alchemik, który z przeróżnych ziół i korzeni macerowanych w brandy oraz miodu i koniaku stworzył ten unikalny mnisi koktajl, mający pierwotnie pomagać w leczeniu malarii. Sam proces tworzenia oraz poszczególne proporcje wszystkich składników są silnie strzeżoną tajemnicą i w danym momencie wiedzę takową posiadają jedynie trzy osoby. O mały figiel jednak i z walorów tego napitku nie moglibyśmy dziś korzystać, przepis podczas Rewolucji Francuskiej został skrzętnie przez mnichów ukryty, a następnie przez przypadek, wraz z innymi dokumentami odkupiony przez lokalnego notabla. Na manuskrypt natrafił dopiero w roku 1863 kuzyn nabywcy, Alexander Le Grand, który następnie go odtworzył i po wprowadzeniu kilku własnych ”poprawek” wprowadził do ponownego obrotu pod nazwą Benedictine. W chwili obecnej likier ten składa się aż z 27 ziół, owoców i korzeni, które po procesach maceracji, re-destylacji i rektyfikacji (destylacji frakcyjnej ) wędrują najpierw na cztery miesiące do malutkich dębowych baryłek, następnie na osiem miesięcy do olbrzymich dębowych beczek, by po wymieszaniu go z miodem i szafranem powrócić do beczek na kolejne trzy miesiące. A teraz czas na chociaż część składników, które to udało się na przestrzeni kilkuset lat zidentyfikować, mamy tu zatem: dzięgiel, wanilię, cynamon, tymianek, melisę, hyzop lekarski, czarną herbatę, skórki cytryny, jagody jałowca, pomarańcze, kardamon, szafran, goździki, kolendrę, gałkę muszkatołową, alpejską odmianę piołunu – Genepy, ściśle chronioną obecnie w Polsce arnikę, kardamon, aloes, mirrę, miód oraz … kilka znaków zapytania. Likier Benedictine D.O.M. można spotkać w wersjach o mocy 30%, 40 % i 43 % zawartości alkoholu, a jeśli uda się Państwu odwiedzić opactwo Benedyktynów w Fecamp to polecamy degustację B&B, czyli serwowanej wyłącznie na miejscu mieszanki Benedictine oraz Brandy. Walory smakowe to przede wszystkim bardzo dobrze wyważone proporcje ziół i miodu, trunek nie jest ”przeperfumowany” i nie dominuje w nim miodowa słodycz, niuanse bardzo fajnie ze sobą współpracują, a o zaletach tego napitku niech świadczą produkty użyte do jego wyprodukowania, te od samego zarania dziejów zawsze znajdowały się w apteczkach wioskowych kowali, leśnych uzdrowicieli i koniec końców wciąż są do nabycia we współczesnych aptekach.

Pojemność: 0,7 l.
Alkohol: 40 %.