Gin Mare

Gin powstaje w miasteczku Villanova, na wybrzeżu Dorada, nieopodal Barcelony, a więc w Hiszpanii, co niemal natychmiast prokuruje pytanie: skąd tu ten gin??? Okazuje się, że w Hiszpanii także można wyprodukować bardzo ciekawą jałowcówkę, a przykładem tego jest familijny biznes rodziny Ribot od końca XIX wieku związanej z winiarstwem, a od połowy XX wieku dzięki Manuelowi Giro również zajmująca się produkcją ”jenever”, wtedy to około roku 1940 nestor rodu stworzył swój pierwszy trunek pod nazwą Gin MG, który po dziś dzień należy do czołówki ginów sprzedawanych na półwyspie Iberyjskim. W roku 1950, a więc tuż po wojnie Manuel wykupił znajdującą się w niemal samym centrum miasteczka Villnova mnisią samotnię wraz ze zlokalizowaną wewnątrz kaplicą, w której to umieścił alembik do destylacji swego wynalazku. Interes kwitł, wszystkim smakowało i pewnie po dziś dzień produkcja tej rodzinnej destylarni bazowała by na ginie MG gdyby nie wnuki Senora Manuela – Mark i Manuel Junior. Postanowili oni stworzyć alkohol o bardziej śródziemnomorskim charakterze dodając do niego lokalne przyprawy, zioła i owoce. Na początku wyselekcjonowano 45 lokalnych produktów, co i tak nie było łatwe biorąc pod uwagę mnogość wszelkiego rodzaju roślin uprawianych w okolicznych ogródkach, następnie przeprowadzono dodatkowe eliminacje, a ich efektem po mozolnych próbach łączenia smaków i aromatów było ograniczenie dodatków do dziesięciu, a przynajmniej do tylu się ”przyznają”. Bazą, oprócz oczywistego w tym przypadku jałowca jest tutaj sok z oliwek, a dokładnie z odmiany Arbequina, przy czym do jednego nastawu potrzeba ich aż 15 kilogramów. Poza tym znajdują się tutaj destylaty z przemacerowanych w spirytusie skórek słodkich pomarańczy z Sevilli, gorzkich pomarańczy z Valencii, cytryn z Lleidy, kardamon, kolendra, bazylia, rozmaryn oraz tymianek. Poszczególne składniki macerowane są w czystym spirytusie, a następnie poddane destylacji jako oddzielne składowe trunku, tutaj potrzeba aż sześciu odrębnych procesów aby otrzymać wszystkie elementy potrzebne do otrzymania tego nadspodziewanie skomplikowanego alkoholu. Pierwsze butelki gotowego już ginu wyemitowano w roku 2007 przy współpracy z firmą Global Premium Brands, która to zajęła się marketingiem oraz kanałami dystrybucji Gin Mare. Przechodząc do bardziej empirycznych doznań nasz gin emanuje wręcz aromatami ziół, jałowca i bardzo wyraźnego tymianku, dopiero nieco dalej wyczuwalne są aromaty oliwek, bazylii, kolendry, kardamonu i rozmarynu, co w całości tworzy wrażenie bardzo bujnego ogródka zielarskiego zamkniętego w butelce. W smaku ponownie bardzo ziołowy, z aromatem liści kolendry, a więc dla niektórych odbiorców nieco mydlany bo takie skojarzenia liście kolendry w przeciwieństwie do jej ziarenek mogą wywoływać i oczywiście z niuansami cytrusowymi, których to po użyciu takiej ilości pomarańczy i cytryn po prostu uniknąć się nie da. Końcówka ponownie należy do owoców cytrusowych podbitych nieco pikanteria wydobywającą się z pozostałych przypraw dodanych do naszego ginu. Podsumowując mamy tu do czynienia z fenomenalnym wręcz pomysłem na jaki trunek powinniśmy się zdecydować podczas rozpoczynających się właśnie wakacji, a i pole do popisu dla wszystkich ze smykałką barmańską jest tutaj bardzo duże.

Pojemność: 0,7 l.
Alkohol: 42,7 %